Bilety na finał Pucharu Polski – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…

Witam!

Zwracam się do Państwa z prośbą podjęcia tematu, który postaram się przybliżyć w tym liście. Dotyczy on działań Polskiego Związku Piłki Nożnej, związanych z finałem Remes Pucharu Polski, który odbył się w Bydgoszczy 22 maja 2010r. Pragnę podzielić się z Państwem tym co osobiście mnie dotknęło, a wiąże się to z dystrybucją biletów przez w/w związek. Ponieważ wielokrotnie poruszaliście wątki związane działalnością PZPN, mam nadzieję, że również teraz nie przejdziecie koło sprawy obojętnie.

Ponieważ jestem stałym użytkownikiem portalu kupbilet.pl, który zajmuje się pośrednictwem w sprzedaży biletów na różnego rodzaju imprezy, nie tylko sportowe, otrzymałem maila z informacją, iż dostępne są bilety na finał Remes Pucharu Polski, pomiędzy Jagiellonią Białystok, a Pogonią Szczecin. Ponieważ jestem mieszkańcem Ostródy, to miejsce rozgrywania meczu, jakim była Bydgoszcz, było dla mnie bardzo przystępne. Nie zamówiłem jednak biletów od razu, gdyż nie miałem jeszcze pewności, ile osób będzie jechać razem ze mną. Kiedy udało mi się ustalić skład osobowy na wyjazd, sprzedaż biletów za pośrednictwem internetu była już skończona. Postanowiłem jednak poszukać informacji, gdzie i kiedy można otrzymać bilety. Potrzebną mi wiadomość znalazłem na stronie Polskiego Związku Piłki Nożnej – www. pzpn . pl. Aby nie być gołosłownym załączam Państwu z listem print screen, który wykonałem 27 maja 2010 roku. Jak widać jest tam informacji, że bilety można nabywać w Kujawsko-Pomorskim ZPN i w kasach na stadionie Zawiszy w określonych na stronie godzinach. Jest również zamieszczony numer telefonu do Związku, więc jak rozumiem, można tam kierować pytania w związku ze sprzedażą biletów. Zadzwoniłem więc na podany telefon. Po krótkiej informacji automatycznej sekretarki (a konkretnie sekretarza) zostałem przekierowany do jednego z pracowników Związku. Warto chyba zaznaczyć, że rozmawiam ze mną w taki sposób i w takim tonie, jakby miał do mnie straszny żal i pretensje, że w ogóle musiał podnieść słuchawkę. Nie zrażając tonem jego wypowiedzi pytałem o to, czy są jeszcze dostępne bilety, upewniłem się w jakich godzinach i w jakich punktach można je nabyć. W odpowiedzi otrzymałem informację, że biletów jest mnóstwo, co mnie nie zaskoczyło, gdyż na portalu kupbilet.pl widziałem, że wejściówek sprzedano bardzo mało. Poprosiłem więc o odłożenie trzech na moje nazwisko, do odbioru tego samego dnia. Przy dużej puli biletów i na kilka dni przed imprezą zawsze i wszędzie taka możliwość istniała. Znanym sobie tonem pan odpowiedział, że „To się już skończyło! Proszę sobie przyjechać i kupić!”.

Nadal niezrażony tym tonem zacząłem załatwiać kupno wejściówek. Poprosiłem koleżankę, na stałe zamieszkałą w Bydgoszczy, aby nabyła dla mnie potrzebne mi bilety. Tego samego dnia wieczorem była w kasach stadionowych, które były zamknięty, ale pracujący dozorca powiedział, że również w czasie wieczornego treningu piłkarzy kasy są otwarte (około 19 bodaj) i może przyjść wtedy. Przyszła, jednak kasy pozostawały zamknięte. O ile mnie pamięć nie myli przez trzy kolejne dni były przy każdej stadionowej kasie i wszystkie były zamknięte. Umówiłem się zatem, że zadzwoni rano, w dniu meczu, po wizycie w Kujawsko-Pomorskim ZPN, gdzie postara się o nabycie biletów. Tak też zrobiła. W związku poinformowano ją, że kasy były zamknięte, gdyż wszystkie bilety zostały sprzedane i oni również nie posiadają biletów. Oczywiście z samego rana musiałem odwołać wyjazd, jednak zastanawiało mnie jakim cudem cała pula została wykorzystana, skoro poprzez kupbilet.pl rozeszło się tak mało wejściówek, a kasy przez cały czas były zamknięte. Nie ukrywam, że pomyślałem, iż znanym sobie sposobem pan prezes Lato, razem ze swoimi współpracownikami oddał te bilety „przyjaciołom związku”, jak to w przeszłości bywało (powołuję się tu na publikacje medialne). Potem jednak przypomniałem sobie, że przecież prezes Lato jest właśnie w słonecznej Hiszpanii, na finale Ligi Mistrzów.

Byłem sfrustrowany i zawiedziony, że mecz, który odbywa się całkiem niedaleko, obejrzę w telewizji. Jednak niespodzianek w sobotnie południe było więcej. Koleżanka zadzwoniła z informacją, że właśnie znalazła bilety! Sprzedawca w bydgoskim EMPIKu posiadał kilkadziesiąt wejściówek, bo ktoś z PZPNu im je przekazał do sprzedaży. Takiej informacji nie było nigdzie! Ani w Bydgoskich kasach, ani na stronie Związku, ani nawet w Kujawsko-Pomorskim ZPN, który twierdził, że bilety się rozeszły! Poprosiłbym koleżankę, aby nabyła je we wspomnianym EMPIKu, jednak nie zdążyłbym już przyjechać na mecz, do którego została wtedy chyba niecała godzina. Obejrzałem zatem mecz w telewizji. Sektory zajmowane przez sympatyków Pogoni – pełne, sektory sympatyków Jagiellonii – pełne, a te, na które wejściówki sprzedawał portal kupbilet.pl, a potem POWINNY znaleźć się w bydgoskich kasach, świeciły pustkami.

Przypuszczam, że takich kibiców jak ja może być dużo więcej! Przecież to skandal! Polski Związek Piłki Nożnej uniemożliwił mi i pewnie wielu innym kibicom obejrzenie tego spotkania! Zapewne przez to, że się do Państwa zwracam, zostanę nazwany przez „beton” stadionowym bandytą. Jednak mogę zapewnić, że takowym nigdy nie byłem. Chciałem obejrzeć jedynie to sportowe widowisko wraz z osobami towarzyszącymi.

Aby nadać osobistego wymiaru tej korespondencji, dodam jeszcze jedną okoliczność nieudanej wyprawy na mecz. Mianowicie mecz Jagiellonia – Pogoń obejrzałem w telewizji wspólnie z przyjaciółmi, którzy przyjechali do nas na urlop z Niemiec. Jedna z tych osób miała jechać z nami na mecz do Bydgoszczy. Podobnie jak my padła ofiarą niekompetentności Polskiego Związku Piłki Nożnej i również oglądała mecz w telewizji. Mi, jako Polakowi, było strasznie głupio. Chciałem zaprosić gościa z Niemiec na finał Pucharu Polski (wspólnie dopiero co obejrzeliśmy finał niemieckiego pucharu Werder – Bayern), aby zobaczył jak jest zorganizowana taka impreza, jaka panuje tam atmosfera, liczyłem, że bardzo mu się to spodoba. Tymczasem zobaczył jak działa polski futbol, jak działa jeden z głównych sportowych związków w naszym kraju. Chyba nie muszę dodawać, że było mi po prostu wstyd.

Proszę od podjęcie przez Państwa zaprezentowanego przeze mnie tematu. Myślę, że jest to dobry przyczynek do dyskusji o obecnym stanie polskiego futbolu. Na co dzień jestem dziennikarzem, ale zajmuję się tematyką bokserską. Nie mogę zatem we własnym zakresie podkręcić tej sprawy, a zależy mi na tym, żeby inni kibice dowiedzieli się o kolejnym przykładzie, jak PZPN traktuje przeciętnego, zwykłego kibica sportu.

Przy okazji pragnę serdecznie pogratulować Jagiellonii wygranej, Pogoni Szczecin stworzenie wspólnie z białostoczanami dobrego widowiska, a kibicom obu drużyn fantastycznej oprawy i atmosfery. Korzystając z forum publicznego, składam wielkie podziękowania koleżance z Bydgoszczy, za podjęty trud, w celu kupienia biletów na finał Remes Pucharu Polski.

Z pozdrowieniami

Kornel z Ostródy

Screen z informacją o możliwości kupienia biletów w kasach Zawiszy:

Jedna odpowiedź do artykułu “Bilety na finał Pucharu Polski – ktokolwiek widział, ktokolwiek wie…”

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników strony. Stowarzyszenie S.O.S. dla Polskiej Piłki nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. - Zapoznaj się z regulaminem serwisu.

  1. KoniecPzpn.pl » Blog Archive » Jak PZPN sprzedawał bilety na finał Pucharu Polski pisze:

    [...] może czekać kibica na 2 lata przed finałami Mistrzostw Europy w naszym kraju. Zamieściliśmy go w tym miejscu. Autor: Qler [...]

Zostaw komentarz

Popiera nas:
317320
osób
popieram was! Wypisz się z listy