Przed losowaniem grup Ligi Europy zwróciłem uwagę na rozstawienie naszego reprezentanta w tegorocznej edycji. Czwarty koszyk, współczynnik 11,008 – co daje czwarte miejsce wśród drużyn potencjalnie najsłabszych. Jednak racjonalnie myśląc: czy Kolejorz bez problemu sprostałby zespołowi Karpaty Lwów, ukraińskiej rewelacji, która wyeliminowała Galatasaray Stambuł? Niższy współczynnik od Lecha ma także zespół Young Boys Berno, KAA Gent, FC Utrecht czy też kolejna niespodzianka tegorocznych rozgrywek pucharowych w Europie – mołdawski Sheriff Tiraspol. Liczby nie oddają aktualnej dyspozycji drużyny, a z drugiej strony kolejny raz przekonujemy się, że piłkarska Europa ucieka nam coraz szybciej, a my wiele nie robimy, aby poprawić ten stan rzeczy. Oczywiście nie ma co ukrywać – Lech w pewien sposób wynagrodził nam wcześniejsze klęski polskich drużyn. Wyeliminowanie bogatego Dnipro Dniepropietrowsk było miłą niespodzianką dla wielu z nas.
Kolejnym cudownym prezentem okazał się sam wynik piątkowego losowania w Monako. Spełniło się marzenie znacznej części nie tylko poznańskich kibiców, ale także fanów piłki nożnej z całej Polski. Do Pyrlandii zawita słynny Juventus Turyn, arabska zabawka, Manchester City, oraz blado wyglądający w tym doborowym towarzystwie mistrz Austrii, Redbull Salzburg. Euforia w Poznaniu, usatysfakcjonowany Zbigniew Boniek, szczęśliwi działacze oraz zadowoleni zawodnicy poznańskiego klubu. Przyznam szczerze, sam uśmiechnąłem się na wieść o rezultatach losowania. Ale moment: dlaczego wszyscy podskakujemy z radości? Wydawało mnie się, że w ubiegłych latach odprawialiśmy modły, czary, aby los nam sprzyjał w losowaniu. Przecież w całej tej grze zwanej piłką nożną chodzi o to, aby wygrywać, zdobywać trofea i zapisywać się na kartach historii futbolu.
Ale może coś się zmieniło? Najwyraźniej tak. Polski kibic z roku 2010 różni się diametralnie od polskiego kibica, dajmy na to, z roku 1996, gdy to Widzew Łódź, po dramatycznym boju z duńskim Brondby, awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Wtedy mówiono o pechowym losowaniu, o niesprawiedliwości, która spadła na łódzki klub. W końcu taka obsada jak Borussia Dortmund (Ricken, Chapuisat, Sammer, Möller), Atletico Madryt (Molina, Kiko, Simeone, Ilie) oraz nieznana wówczas Steaua Bukareszt nie była najlepszym zrządzeniem losu dla Widzewiaków (choć zawsze mogło być gorzej). Zespół z Niemiec został zwycięzcą tamtej edycji Ligi Mistrzów, a polski zespół na fazie grupowej zakończył swoją przygodę z dorobkiem 4 punktów. Żal, pech – w mojej pamięci zapadł jedynie piękny gol Marka Citki (wielkiego Citki jeszcze przed kontuzją) oraz niesamowity komentarz Tomasza Zimocha w meczu z Brondby.
Dziś ja jestem innym kibicem i każdy polski kibic jest inny niż kiedyś, bo tak naprawdę jesteśmy głodni prawdziwej piłki na naszych boiskach! Chcemy w końcu zobaczyć wielkich prawdziwych profesjonalnych piłkarzy, wielkie firmy, cudowne bramki i doznać niezwykłych emocji. Nasz apetyt nie został nasycony od czasu Wisły Kraków, gdy występowała w Pucharze UEFA pod wodzą Henryka Kasperczaka. Nie da się ukryć – nasza liga jest coraz słabsza (w ogłoszonym dzisiaj rankingu UEFA wyprzedziła nas liga białoruska i chorwacka), do tego dochodzi jeszcze bardzo zła atmosfera wokół reprezentacji oraz w samym PZPN. W ten sposób grupa A w pełni nas wszystkich satysfakcjonuje. To wielka szansa dla Lecha, aby zaprezentować się piłkarskiej Europie. Nie jest to Liga Mistrzów, ale towarzystwo w grupie niewiele ustępuje klasą tym ekipom z Champions League. To również niewyobrażalnie duża szansa dla samego miasta. Przyjazd sympatyków „Starej Damy” czy też „The Citizens” to okazja na pokazanie atrakcji miasta w taki sposób, aby chcieli jeszcze w przyszłości przybyć do Poznania, choćby w celach czysto turystycznych.
Co najważniejsze, a może niewiele się o tym mówi – spotkania z Włochami i Anglikami mogą się stać wcześniejszą, niespodziewaną próbą generalną dla organizatorów przed Euro 2012! Stadion przy ulicy Bułgarskiej wówczas nie będzie już liczył 13 tysięcy, a ok. 40 tysięcy miejsc. Musimy dodać do tej liczby sympatyków, dla których zabraknie biletów, bo z pewnością tacy się znajdą. Czy przybycie takiej liczby kibiców nie okaże się paraliżem dla całego miasta? Jak widać, obawy mogą okazać się nie tylko czysto piłkarskie, ale także organizatorskie.
Co pozostaje fanom Kolejorza w oczekiwaniu na te spotkania? Moim zdaniem pełna gotowość do dopingu, bycie dobrej myśli, bo tak naprawdę Juventus zakończył ostatni sezon Serie A na siódmym miejscu. To zespół w budowie, któremu jeszcze w pewien sposób odbija się czkawką afera „Calciopoli”. Manchester City to klub, który od wielu lat nie osiągnął znaczącego sukcesu, a jest o nim głośno wyłącznie za sprawą właścicieli, którzy szaleją na rynku transferowym. Redbull Salzburg – w tym sezonie jak na razie bardzo słaba postawa w lidze austriackiej. To wszystko nie napawa optymizmem? W ten weekend wszystkie te drużyny doznały porażek w swoich ligach. Szkoda, że Lech także przegrał w Białymstoku. Pożyjemy, zobaczymy, jednego jestem pewien – zwycięży najlepszy.
Mateusz Pluskota




31 sierpnia, 2010 o 5:41 pm
[...] Mateusz Pluskota napisał dla Was kolejny artykuł. Tym razem porusza temat awansu Lecha do fazy grupowej Ligi Europejskiej, a ściślej- losowania tych rozgrywek. Artykuł znajdziecie w tym miejscu. [...]