Ile można czekać?

Ostatni znaczący sukces Reprezentacji to trzecie miejsce w 1982 roku na Mistrzostwach Świata w Hiszpanii. Czy 30 lat to mało? Piłka klubowa czeka jeszcze dłużej (sukcesy Legii i Górnika w latach 70-tych). Czy polska piłka nożna to prywatne poletko bardzo wąskiego (kilkunasto-, lub może kilkudziesięcioosobowego) grona cwaniaków żerujących na niej od dziesięcioleci? I, mimo braku sukcesów, trzymających się jej jak przysłowiowy rzep? Ci ludzie – kolejni prezesi i zarządy PZPN bronią się twierdzeniem, że są tam dla jej dobra i że władzom państwowym nic do nich, gdyż Związek to instytucja niezależna, demokratyczna (sic!) i podlegająca tylko władzom UEFA i FIFA. I biada wszystkim zamachom na ich twierdzę, bo w/w władze międzynarodowe natychmiast zawieszą nas na wszystkich możliwych rozgrywkach! Wtedy polski kibic pozbawiony byłby uczestnictwa w „niewątpliwych i wielce prawdopodobnych sukcesach” jego ukochanych drużyn. Błąd – to nie kibice stracą, a tylko i wyłącznie oni sami, gdyż sponsorzy odetną ich od kasy. Kibice na takim zamachu bardzo by zyskali.

Działacze myślą, że są państwem w państwie i mogą się dzielić stołkami i kasą, oraz ,,nierządzić” jak chcą. Otóż mylą się głęboko i wręcz zasadniczo! Piłka nożna to wartość całego społeczeństwa. To nie jest fabryka śrubek, czy komputerów – na te instytucje pracowali umysłowo i fizycznie ich prywatni właściciele, licząc każdy grosz, by nie zbankrutować, jednocześnie odprowadzając duże podatki do skarbu państwa. Piłki nożnej nie wymyślił żaden biznesmen ani cwaniaczek, by robić na niej kasę. Sport ten narodził się w kręgach dużych społeczeństw europejskich i światowych. Pierwotnie grano dla zdrowia, rozrywki kibiców i przyjemności duchowej. Dopiero później dokleili się do niej różni tzw. działacze, społeczni i zawodowi. Niektórzy z nich byli autentycznymi i uczciwymi entuzjastami tej pięknej dyscypliny. Inni, tzw. hieny, dołączali się dla własnych, wcale niemałych profitów. Grupa tych drugich szczególnie licznie rozwinęła się za czasów PRL, w dużej mierze byli to ludzie „przynoszeni w teczkach”, czyli z nadania partyjnego.

Niestety, po upadku komunizmu w piłkarskim środowisku niewiele się zmieniło. Pozostały skostniałe, skorumpowane i nepotyczne struktury, niezdolne wygenerować z siebie nowoczesnych myśli w zarządzaniu i szkoleniu w polskim futbolu. „Wieczni działacze” tkwią po uszy w tym systemie do teraz. Kiedyś uważali, że państwo może ingerować w PZPN – ba, cieszyli się, jak sekretarz KC zabrał w ich sprawie głos. Ale teraz stoją na stanowisku, że władze państwowe nic nie mogą, nawet gdy korupcja sięga niespotykanych nigdzie rozmiarów, a poziom sportowy przynosi nam wszystkim tylko upokorzenia.

Ciągłe straszenie nas UEFA i FIFA, które również nie są cnotliwą panienką, nie powinno już nas przerażać. Nie można dłużej czekać! Trzeba powiedzieć dość! Tu i teraz! Nie bać się żadnych sankcji ze strony tych organizacji! I tak nie mamy się z czego cieszyć. Chowanie głowy w piasek to najgorszy pomysł. Nie bójmy się wyzwań. Nie tak dawno straszono Polaków, że „wielki brat” nie pozwoli na żadne demokratyczne i wolnościowe przemiany w naszym pięknym kraju. A jednak „mury runęły”. Może w piłce Polacy też będą pionierami i dzięki nam inni też zbuntują się przeciw toksycznym, hierarchicznym układom nie tylko polskiego futbolu? W tych przemianach nie może być u nas żadnej „grubej kreski”, która narobiła tyle złego w naszym kraju. Trzeba wyczyścić szambo do dna! I nie możemy się bać mainstreamowych mediów, które bojąc się upadku swojego rządu, lub gorszego wyniku wyborczego, wolą podniecać się walką „wspaniałego” szeryfa z „kibolami”. A piłka jak leżała, tak leży. Ludzie odpowiedzialni za ten stan rzeczy nadal dzielą i rządzą. Najwyższy czas na zmiany!!!

Wstyd, żebyśmy nie mieli żadnego sędziego na Mistrzostwach Europy rozgrywanych u nas w domu. To hańba dla 40-to milionowego narodu, aby nie wygenerował z siebie żadnego talentu sędziowskiego! Szczytem amnezji i hipokryzji jest znowu publiczne gloryfikowanie byłego prezesa Michała Listkiewicza, który bryluje na salonach i próbuje wkręcić się ponownie na szczyty. Jak głosi plotka, zdołał już nawet umieścić swojego syna na liście kandydatów na międzynarodowego sędziego liniowego. Gdzie masz honor Michale L.? Czy ktoś z nich ma w ogóle honor? Wydział Sędziowski to jedno wielkie bagno – wbrew pozorom, nie przeszedł żadnej rewolucji. Nadal kwitnie w nim nepotyzm i spróchniały system awansów, a młodzi, zdolni sędziowie nie mają szans.

A co z Wydziałem Szkolenia? Jakie zanotował widoczne sukcesy? Poziom wyszkolenia technicznego naszych zawodników odbiega wyraźnie od średniej europejskiej, co widoczne jest nawet dla laika. Odsunięcie od pracy w PZPN trenera Globisza to przykład pozorowanych i złych posunięć, aby dać pracę swojemu kumplowi. Należało jak najwięcej korzystać z bogatego, europejskiego i światowego doświadczenia trenera Globisza. Jednak jego krytyczne i odważne spojrzenie na stan naszej piłki młodzieżowej nie pasowało do jedynie słusznych koncepcji panów Piechniczka i Engela. Za to jego zmiana była bardzo na rekę prezesowi Lato…

PZPN nie radzi sobie z niczym! Nie potrafi nawet współdziałać z bogatymi prezesami ligowych klubów, którzy idąc na żywioł nie zawsze ciągną polską piłkę w dobrą stronę, gdyż mając wysokie mniemanie o swoich umiejetnościach biznesowych, nie potrafią odnaleźć się w realiach piłkarskich. Jak się to kończy, wszyscy widzą. Ale trzeba im pomóc i nie dopuszczać do zniechęcenia, bo to przecież jest dla naszej piłki cenny kapitał. Ze strony PZPN, ustami Antoniego Piechniczka, słyszymy jedynie, że prywatni właściciele klubów to samo zło i najlepiej było, gdy klubami władały socjalistyczne zakłady pracy…

Tak dalej nie może być! Nadszedł najwyższy czas na zmiany! Ta ekipa na pewno ich nie zrobi! Analizując inne dziedziny życia uważam, że poziom polskiej piłki i tak, mimo nieudolnej centrali, może podnieść się niejako sam, bo Polacy to zdolny naród. Ale dlaczego ma to trwać tak długo i beneficjentami tego procesu mają być aktualni pseudosternicy piłkarskiej centrali?

Bardzo dobrze, że głos w sprawie uzdrowienia polskiej piłki zabierają wybitni piłkarze i trenerzy starszego pokolenia, tacy jak Jan Tomaszewski, czy Hubert Kostka, oraz przedstawiciel młodszego, np. Jan Urban (wypowiedź na temat metod Józefa Wojciechowskiego) i Grzegorz Mielcarski. Na pewno są i inni tak samo myślący! Róbmy coś! Zewrzyjmy szeregi! Bo ile można czekać?

Pozdrawiam – Jerzy Smoliński.

Zostaw komentarz

Popiera nas:
317320
osób
popieram was! Wypisz się z listy