,,Na pewno nie ma się o co martwić”. To wypowiedź Jerzego Engela dla ,,Przeglądu Sportowego” po remisie 2:2 z USA. Zacytuję jeszcze innych ,,klasyków”:
Antoni Piechniczek: ,,wszystko jest w porządku, tylko nie mamy dwójki środkowych obrońców, jak za K. Górskiego i za A. Piechniczka” (to mój skrót tej wypowiedzi). A tu –
uwaga, uwaga! – piękny i już dosłowny cytat z tego samego: „Leci prostopadłe podanie za plecy obrońców i nasi środkowi nie nadążają”. Prawda, że Piechniczek plastycznie nam to wytłumaczył? Inaczej ,,głąby kibice” nie zrozumieliby, na czym tak naprawdę polega problem naszej reprezentacji, a tu to wszystko takie proste…
Dla Pana Andrzeja Strejlaua na czoło wybija się między innymi ,,problem zmiany stref czasowych”. Oj, tak! Nie wiem tylko, czy myślimy o tym samym?
Z kolei 14.X. zanotowałem znowu dwie kuriozalne wypowiedzi naszych ,,prominentnych” działaczy. Otóż w TVN24 były prezes Listkiewicz powiedział, że mamy złą obronę i żeby ją wymienić, najlepiej byłoby sklonować tę z 1974 roku. Wtedy byłoby wszystko ok. Żart to, kompletna ignorancja, niezrozumienie tematu, permanentna manipulacja czy może wyżyny intelektualnej elokwencji? Wybierzcie Państwo sami. Nic chłop nie zrozumiał. Nie wie, że ta „zła obrona” to również jego ,,zasługa”. W tym samym dniu prezes Lato błysnął równie złotą myślą: ,,nie ma się co martwić, w 1974 roku przed MŚ graliśmy również słabo, a jak było na mistrzostwach, wszyscy widzieli”.
Chciałbym zadać Panom kilka pytań. Czy naprawdę wystarczy zmienić wyłącznie środkowych obrońców? Czy wystarczy czerpać wyłącznie z naszej wspaniałej myśli szkoleniowej – sprzed 30 lat? Czy wystarczy wyłącznie opanować zmianę stref czasowych? Czy naprawdę nie ma się o co martwić? A co wobec tego sądzą Panowie na temat naszej postawy z Hiszpanią i Kamerunem? Czy tam również nasza myśl szkoleniowa święciła triumfy? Ile tam elementów szwankowało? Czy przypadkiem nie wszystkie? Czy nie każda formacja była do wymiany, a nie jedynie sama obrona? Czy Hiszpania i Kamerun pokonały nas może jedynie długimi piłkami ,,co to tak sobie lecą”?
Panie trenerze Piechniczek, zadam Panu kilka osobnych pytań: czy zło nie zaczynało się również w miejscu, gdzie piłki zaczynały ten malowniczy lot? Kto – w meczu z USA – pozwalał Jankesom na spokojne wykonanie długich, precyzyjnych podań? Czy wszystko to wina obrońców? A środek pola? Czy jest Pan świadomy różnicy klas, która dzieli przykładowo Hiszpanów od dublerów reprezentacji Ekwadoru? Czy panowie widzieli, z jaką swobodą w stosunku do naszych piłkarzy poruszali się z piłką Ekwadorczycy? Czy da się to uzasadnić wyłącznie brakiem Błaszczykowskiego i Obraniaka? Czy Panowie zdają sobie sprawę, że aktualnie wiele reprezentacji nie traktuje nas poważnie, a niektórzy – jak choćby Norwegia – mimo wolnego terminu nie chcą z nami grać, bo im to kompletnie nic nie daje i boją się obniżenia swojego poziomu? A czy znacie tę prawdę, że gra się tak, jak przeciwnik pozwala? Gdy Hiszpania potraktowała nas poważnie, to wszyscy widzieli, co się stało! Ale Kamerun przecież zagrał z marszu i też klęska!
Czy nadal jesteście spokojni o przyszłość reprezentacji i całej naszej piłki? A może byście – na jeszcze nie tak stare lata – sami założyli młodzieżowe ośrodki piłkarskie? Przykładowo Pan Piechniczek na Śląsku, Pan Engel na Pomorzu, Pan Strejlau na Mazowszu, a – dajmy na to – Pan Majewski miałby swobodę wyboru regionu (zachód albo wschód). Macie chody u prezesa Laty, więc jestem pewien, że nie odmówiłby Wam kasiory na tak szlachetne cele, poparte wspaniałymi projektami szkoleniowo-organizacyjnymi. Z tego, co wiem, żaden z Was nie zhańbił się pracą z młodzieżą (jeśli się mylę, to mnie poprawcie) i nie wychował osobiście żadnego zawodnika, ale znając Wasze znakomite przygotowanie fachowe (jeździcie przecież na wszystkie zagraniczne konferencje szkoleniowe) na pewno odnieślibyście sukces.
Przy okazji, Jurku (znamy się ze studiów): talenty są wszędzie po równo – i w dużych, i małych miejscowościach. Tyle że trenerzy nie zawsze sięgają po tych, którzy są pod ręką. Ale cóż to? Wolicie siedzieć w PZPN i – jak do tej pory – pobierać spokojnie kasiorę? Nie nęci Was możliwość wychowania zastępów młodych, wspaniale wyszkolonych reprezentantów? Wtedy już nikt nie będzie biadolił, że w Polsce nie można znaleźć dwóch stoperów, a określenia o Twoich, Jureczku, ,,piłkarskich dzieciach” (kreowanych przez służalczych dziennikarzy) nareszcie znajdą uzasadnienie. Chyba nie jesteście przyspawani do stołków? A więc do dzieła! Życzę powodzenia!
Jerzy Smoliński



