Małe patologie

Bezpośrednio do napisania tego felietonu zainspirowało mnie ostatnio szczere wyznanie, a w zasadzie beztroska i bezkrytyczna informacja 13-to letniego piłkarza o tym, jak to pięknie ominęli wraz z kolegami przepis zakazujący im startu w prestiżowym, nagłośnionym przez media amatorskim turnieju piłkarskim dla takich właśnie maluchów. Otóż aby ominąć przepis o zakazie startu zarejestrowanych w klubie zawodników, wypisali się z klubu na czas startu w/w turnieju, by zaraz po nim wrócić na klubowe łono. Zaiste piękna akcja. Tylko nasuwa się wiele pytań z tym związanych. Przede wszystkim czy mogło to się odbyć bez wiedzy osób dorosłych: rodziców, trenera, działaczy klubowych i związkowych? Na 100% nie mogło! A więc odpowiedzialność po stronie tych pseudo-wychowawców jest ogromna! Młodzież przeszła pierwszy chrzest, inicjację sportowego oszustwa. Pierre de Coubertein przewraca się w grobie! Ale czy tylko on? Czy my Polacy jako naród nie powinniśmy się wstydzić takich praktyk? Czy nie prowadzi to do patologii w dorosłej piłce i nie tylko? Czy nie jest to pierwszy krok do kontynuacji i utrwalania wszystkich złych zjawisk występujących w naszej „skopanej” (jak mawia klasyk Jan Tomaszewski)? Uczniowie mają szanse zapewne przerosnąć mistrzów.

Przy okazji chciałbym zadać retoryczne chyba pytanie. Czy ktoś został zdymisjonowany z PZPN, lub przynajmniej ukarany naganą za skandal związany z wstawieniem do składu na mecz z Niemcami zawieszonego za czerwoną kartkę Ludovika Obraniaka? Była to niezła kompromitacja w oczach naszych rywali, a być może nawet całego świata piłkarskiego. Prawnik niemieckiego związku piłkarskiego uświadamiał sztab polskiej reprezentacji, kto może grać w jej składzie! Zapewne za Odrą przybędzie anegdot na temat naszych niechlubnych wad. Uogólnienia biją niestety w nas wszystkich!

Wracając zaś do pierwszej sprawy, to „przekrętów” w młodzieżowej piłce jest dużo więcej, jak np.: grających na „lewo” zawodników, przerośniętych wiekowo, „układania” się z rywalami, czy niekompetentnych decyzji działaczy związkowych. Jako przykład na ten ostatni czynnik podam krótko swój przypadek, który oczywiście był już parę latek wcześniej, ale nie przypuszczam, żeby dziś podobne się nie zdarzały. Otóż, prowadząc swego czasu juniorów młodszych Marymontu (którzy wtedy zdobywali mistrzostwo W-wy) graliśmy w podwarszawskim miasteczku mecz z drużyną, w której wystawiono przeciwko nam średnio o 2 lata starszych zawodników. Bojąc się o kontuzje swoich chłopców zaprotestowałem u sędziego już w przerwie meczu. Ów sprawiedliwy, nota bene pochodzący również z tamtej okolicy, nic sobie z tego nie zrobił i nie przerwał z „urzędu” tej parodii, groźnej dla zdrowia zawodników. Wobec tego sam nie pozwoliłem na kontynuację meczu i nasza drużyna zeszła z boiska.

Rozstrzygnięcie Warszawskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej brzmiało: obustronny walkower! Groteskowe uzasadnienie było następujące: „mecz należało kontynuować, a protest składać po nim”. Makabra! Bo co by mi to dało, gdyby zdarzyły się wiszące już na włosku ciężkie kontuzje moich zawodników? Myślę, że każdy trener pracujący z młodzieżą ma dużo podobnych doświadczeń, a działacze dostarczą nam jeszcze dużo takich kwiatków jak ten z Obraniakiem. To wcale nie znaczy, że z tego powodu ucierpi ich świetne samopoczucie.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
Jerzy Smolinski

Jedna odpowiedź do artykułu “Małe patologie”

Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników strony. Stowarzyszenie S.O.S. dla Polskiej Piłki nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. - Zapoznaj się z regulaminem serwisu.

  1. KoniecPzpn.pl » Blog Archive » Okiem trenera: Małe patologie pisze:

    [...] Cały felieton możecie przeczytać klikając tutaj. [...]

Zostaw komentarz

Popiera nas:
317320
osób
popieram was! Wypisz się z listy